Zamiast bajki na tablecie. Jak budować więź z dzieckiem podczas wspólnego kolorowania?

Długi, wyczerpujący dzień w pracy, korki w drodze powrotnej, a po odebraniu dziecka z przedszkola czeka Cię jeszcze przygotowanie kolacji i ogarnięcie domowego chaosu.
W takich momentach sięgnięcie po tablet i włączenie ulubionej bajki wydaje się nie tylko kuszące, ale wręcz konieczne dla przetrwania. Ekrany stały się naszymi niezawodnymi, cyfrowymi nianiami. I choć sporadyczne korzystanie z nich nie jest zbrodnią, coraz częściej zapominamy o najprostszych, analogowych alternatywach, które oferują coś, czego żaden algorytm YouTube’a nie potrafi: prawdziwą, głęboką więź.
Co by się stało, gdybyś zamiast włączać „Świnkę Peppę” na 20 minut, wydrukował dwie proste kolorowanki, położył na stole garść kredek i usiadł obok swojego dziecka? Te kilkanaście minut wspólnego zamalowywania białych przestrzeni może okazać się najbardziej wartościowym czasem w ciągu całego Waszego dnia.
Dlaczego wspólny czas z kredkami jest lepszy niż najlepsza bajka edukacyjna?
Wielu rodziców wpada w pułapkę „edukacyjnych” aplikacji i bajek, wierząc, że dziecko przed ekranem uczy się angielskich słówek lub kolorów. Neurologia i psychologia rozwojowa są jednak bezlitosne: mózg małego dziecka uczy się najlepiej przez relację z żywym, responsywnym dorosłym, a nie przez płaski ekran.

Ekran to konsumpcja, kolorowanie to kreacja
Podczas oglądania bajki, układ nerwowy dziecka jest w trybie biernego odbioru. Mózg jest bombardowany gotowymi obrazami, dźwiękami i tempem akcji, na które maluch nie ma absolutnie żadnego wpływu. To czysta konsumpcja bodźców, która często prowadzi do przebodźcowania i kłopotów z zasypianiem.
Wspólne kolorowanie odwraca ten wektor o 180 stopni. Kiedy siedzicie razem nad kartką, to Wy ustalacie tempo. Wybieracie narzędzia, decydujecie o barwach. Dziecko z biernego konsumenta staje się aktywnym kreatorem rzeczywistości, a Ty jesteś jego partnerem w tej kreacji. To buduje w maluchu ogromne poczucie sprawstwa i pewności siebie. Widzi, że dorosły – najważniejsza osoba w jego świecie – poświęca swój czas, aby robić dokładnie to samo, co ono.
Magia „trzeciego obiektu” – przestrzeń na rozmowy, które inaczej by się nie odbyły
Znasz to uczucie, gdy pytasz dziecko w drodze z przedszkola: „Jak było?”, a w odpowiedzi słyszysz tylko lakoniczne „Dobrze”? Dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, nie potrafią siąść na kanapie, nalać sobie herbaty i przeprowadzić wiwisekcji swojego dnia, patrząc Ci prosto w oczy. Bezpośredni kontakt wzrokowy w połączeniu z trudnymi pytaniami często je onieśmiela i zamyka.
I tu pojawia się magia kolorowanki. W psychologii nazywa się to zjawiskiem „trzeciego obiektu” lub „rozmową ramię w ramię”. Kiedy oboje jesteście skupieni na fizycznej czynności – przesuwaniu kredki po papierze – uwaga jest przeniesiona na obiekt (kolorowankę). Nie patrzycie na siebie badawczo, napięcie opada. Rytmiczny ruch ręki dodatkowo relaksuje układ nerwowy. To właśnie w takich momentach, nad żółtym słońcem i zielonym psem, dzieci najczęściej same z siebie zaczynają opowiadać o tym, że Jaś w przedszkolu zabrał im klocek, albo że pani podniosła głos i zrobiło im się smutno. Wspólne kolorowanie to „wytrych” do dziecięcych emocji.
Jak rozmawiać z dzieckiem nad kolorowanką? Przykłady mądrych pytań
Kiedy już siedzicie razem przy stole, łatwo wpaść w pułapkę „rodzica-nauczyciela”. Zaczynamy odpytywać malucha: „A jakiego koloru jest to drzewo?”, „A co to za zwierzątko?”, „Gdzie słońce ma promyki?”. Dla dziecka to brzmi jak sprawdzian wiedzy, a nie zaproszenie do relacji. Zamiast budować więź, gasimy jego wewnętrzną motywację do tworzenia.
Zamiast zadawać pytania zamknięte, na które odpowiedź to jedno słowo, spróbuj wejść w świat dziecięcej wyobraźni. Używaj pytań otwartych i tzw. komunikatów odzwierciedlających. Kiedy widzisz, że dziecko maluje psa na zielono, ugryź się w język, zanim powiesz, że psy nie bywają zielone. Zamiast tego powiedz: „O, widzę, że ten piesek jest cały zielony! Opowiedz mi, skąd on wraca?”. Taki komunikat pokazuje, że akceptujesz wizję dziecka i jesteś autentycznie ciekawy historii, która kryje się za jego wyborem. Możesz też komentować sam proces: „Widzę, że bardzo mocno przyciskasz czerwoną kredkę w tym miejscu. Musi tam być bardzo gorąco!”. To daje dziecku poczucie, że jesteś obecny tu i teraz, w 100 procentach skupiony na tym, co ono robi.
Pułapka perfekcjonizmu: Jak mądrze chwalić i wspierać?
Wspólne kolorowanie to czas na budowanie relacji, a nie lekcja plastyki przygotowująca do Akademii Sztuk Pięknych. Najszybszym sposobem na zepsucie tej chwili jest ciągłe poprawianie: „Nie wyjeżdżaj za linię”, „Trzymaj kredkę inaczej”, „Zostawiłeś tu białe miejsce”. Dla przedszkolaka wyjechanie za linię nie jest błędem – jest naturalnym etapem rozwoju motoryki małej. Jeśli będziesz go nieustannie korygować, szybko zniechęci się do zabawy, uznając, że nie potrafi sprostać Twoim oczekiwaniom.
Zmień również sposób chwalenia. Słowo „ślicznie” wypowiadane co pięć minut traci na wartości i staje się pustym frazesem. Mądre chwalenie polega na docenianiu wysiłku, a nie tylko efektu końcowego. Powiedz raczej: „Podoba mi się, jak starannie dobrałeś tu kolory”, „Widzę, że włożyłeś w ten rysunek dużo pracy” albo po prostu „Bardzo lubię z tobą siedzieć i malować”. To buduje u dziecka stabilne poczucie własnej wartości oparte na jego staraniach, a nie na ocenie zewnętrznej.

Jak wdrożyć nawyk wspólnego kolorowania w zaganianym domu?
Teoria brzmi wspaniale, ale jak znaleźć na to czas, gdy w zlewie piętrzą się naczynia, a pralka wzywa o pomoc? Kluczem nie jest szukanie dodatkowej godziny w ciągu dnia, ale mądre wykorzystanie tych 15 minut, które i tak przeznaczyłbyś na „scrollowanie” telefonu na kanapie, podczas gdy dziecko ogląda bajkę.
Sekret tkwi w przygotowaniu otoczenia. Zorganizuj na kuchennym lub jadalnianym stole stały „kącik twórczy”. Wystarczy estetyczny słoik z naostrzonymi kredkami i teczka z kilkoma wydrukowanymi wcześniej kolorowankami. Kiedy nadchodzi ten moment dnia, w którym zazwyczaj włączasz tablet, po prostu usiądź przy stole, wyciągnij jedną kartkę dla siebie i zacznij kolorować. Nie musisz nic mówić. Dzieci są mistrzami naśladownictwa. Gwarantuję Ci, że widząc dorosłego zaangażowanego w czynność plastyczną, maluch po chwili sam przysunie sobie krzesło, chwyci za kredkę i dołączy do Ciebie.
Podsumowanie: Inwestycja, która procentuje
Wspólne kolorowanie to coś więcej niż tylko estetyczne wypełnianie konturów. To darmowa, dostępna od ręki terapia więzi. Kiedy odkładasz telefon, rezygnujesz z włączenia ekranu i decydujesz się pobrudzić palce woskową kredką razem ze swoim dzieckiem, wysyłasz mu najmocniejszy z możliwych komunikatów: „Jesteś dla mnie ważny. Mój czas należy teraz do ciebie”. Te ciche minuty spędzone ramię w ramię nad kartką papieru budują zaufanie, które zaprocentuje w przyszłości, gdy Twój przedszkolak stanie się nastolatkiem i będzie potrzebował kogoś, z kim można po prostu bezpiecznie posiedzieć i porozmawiać.
Komentarze
Ładowanie komentarzy...
Powiązane artykuły

Co zrobić z pomalowanymi kolorowankami? 5 sposobów na docenienie sztuki dziecka
Zaczyna się niewinnie: jedna, starannie wypełniona kolorowanka z ulubionym bohaterem, która z dumą ląduje na drzwiach lodówki.

Wyciszenie po przedszkolu. Jak kolorowanie działa na przebodźcowane dziecko?
Odbierasz dziecko z przedszkola. Panie wychowawczynie chwalą, że zjadło cały obiad, pięknie bawiło się z rówieśnikami i chętnie brało udział w zajęciach. Wydaje się, że to był idealny dzień. Jednak zaledwie kilkanaście minut później, tuż po przekroczeniu progu domu, sielanka pryska.

Dlaczego warto dawać dziecku kredki? Wpływ kolorowania na motorykę małą i rozwój mózgu.
W świecie zdominowanym przez ekrany, gdzie ruch „swipe” staje się pierwszym naturalnym gestem małych rączek, tradycyjna kredka może wydawać się narzędziem anachronicznym.