Co zrobić z pomalowanymi kolorowankami? 5 sposobów na docenienie sztuki dziecka

Zaczyna się niewinnie: jedna, starannie wypełniona kolorowanka z ulubionym bohaterem, która z dumą ląduje na drzwiach lodówki.
Jednak z biegiem miesięcy, a zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym, produkcja artystyczna przeciętnego przedszkolaka przybiera tempo przemysłowe. Zanim się zorientujesz, blaty, półki i szuflady zaczynają tonąć w stosach zadrukowanych i pokolorowanych kartek. Wielu rodziców, pod osłoną nocy, decyduje się na drastyczny krok – cichą ewakuację tych dzieł do kosza na śmieci. Choć z perspektywy utrzymania porządku jest to zrozumiałe, z punktu widzenia psychologii dziecka – dość ryzykowne.
Zanim wyrzucisz kolejną zapisaną kartkę, warto zatrzymać się i spojrzeć na nią oczami Twojego dziecka. Pokolorowany obrazek to nie tylko kawałek papieru pokryty woskiem. To często kilkadziesiąt minut intensywnego skupienia, praca małych rączek, eksperymentowanie z barwami, a przede wszystkim – namacalny dowód umiejętności i sprawstwa malucha. To, jak traktujemy twórczość dziecka, daje mu bezpośredni sygnał o tym, jak bardzo je doceniamy.
Dlaczego to, co robimy z rysunkami, ma znaczenie dla psychiki dziecka?
Wyobraź sobie, że pracujesz nad ważnym projektem. Poświetcasz mu swój czas, wkładasz w niego serce i wreszcie, pełen dumy, pokazujesz efekt swojej pracy bliskiej osobie. A ona, po krótkim „o, jak ładnie”, na Twoich oczach wyrzuca go do kosza. Dokładnie to czuje dziecko, którego prace są systematycznie lekceważone.
Psychologia rozwojowa jasno wskazuje, że eksponowanie i szanowanie dziecięcej twórczości buduje zdrowe poczucie własnej wartości. Pokazuje dziecku: „Twoja praca jest dla nas ważna”, „Jesteś pełnoprawnym członkiem naszego domu, a to, co tworzysz, zasługuje na swoje miejsce”. Z drugiej strony, zachowanie absolutnie każdego pokolorowanego misia doprowadzi do chaosu w mieszkaniu. Kluczem jest mądre zarządzanie tą sztuką. Oto 5 sprawdzonych sposobów na docenienie starań malucha, które jednocześnie uratują Twój dom przed zalewem papieru.
1. Domowa galeria sztuki – zasada rotacji
Lodówka to tradycyjne, ale mało elastyczne miejsce na sztukę. Magnesy często nie wytrzymują ciężaru, a kartki gubią się i niszczą przy każdym otwarciu drzwi. Znacznie lepszym, estetycznym i tanim w realizacji rozwiązaniem jest stworzenie dedykowanej „ściany chwały”.
Wystarczy rozciągnąć kawałek grubszego, jutowego sznurka między dwoma dyskretnymi gwoździami lub haczykami (świetnie sprawdzą się te samoprzylepne, które nie niszczą ściany). Do wieszania prac używamy małych, drewnianych klamerek. Taka galeria wygląda bardzo stylowo, nadaje wnętrzu ciepłego, rodzinnego charakteru i, co najważniejsze, jest niezwykle łatwa w obsłudze.
Sekretem sukcesu tego rozwiązania jest umowa z dzieckiem dotycząca rotacji. Ustalcie, że na sznurku mieści się na przykład tylko 5 prac. Gdy galeria jest pełna, a maluch chce powiesić nowe dzieło, musi sam zdecydować, którą z dotychczasowych prac „zdejmujemy z wystawy”. Ten prosty mechanizm uczy dziecko podejmowania decyzji, selekcji własnych prac i naturalnie reguluje ilość papieru w przestrzeni domowej, bez poczucia krzywdy, że coś zostało mu odebrane.

2. Teczka „The Best Of”, czyli profesjonalne portfolio malucha
Co dzieje się z pracami zdjętymi ze sznurka? Tutaj wkracza drugie rozwiązanie. Część z nich faktycznie może trafić do recyklingu, ale te najważniejsze (np. te, z których dziecko jest wyjątkowo dumne, lub te pokazujące wyraźny postęp w motoryce małej) powinny zostać zachowane. Zamiast upychać je w losowych szufladach, warto zainwestować w estetyczną, twardą teczkę lub segregatory z koszulkami.
Tworzenie takiego portfolio to świetny, wspólny rytuał. Raz na kilka tygodni możecie usiąść razem i przeglądać zgromadzone kolorowanki. To doskonała okazja do rozmowy: „Pamiętasz, jak trudno było Ci nie wyjść za linię przy tym samochodzie? Zobacz, jak świetnie poradziłeś sobie z tym dinozaurem dzisiaj!”. Taka fizyczna dokumentacja postępów uświadamia dziecku, że nauka to proces, a jego umiejętności realnie rosną. Dla rodzica to z kolei wspaniała pamiątka z okresu wczesnego dzieciństwa, elegancko zamknięta w jednym, uporządkowanym miejscu.
3. Kreatywny upcykling – z papieru w przedmioty użytkowe
Kto powiedział, że pokolorowany obrazek musi pozostać w swojej pierwotnej formie prostokątnej kartki A4? Kolorowanki to doskonały materiał bazowy do dalszych, kreatywnych projektów, co uczy dzieci podstaw upcyklingu i nieszablonowego myślenia.
Gdy na kartce pokolorowany jest tylko główny bohater, a tło pozostało białe, chwyćcie za nożyczki. Wycięte postacie czy zwierzątka, podklejone blokiem technicznym lub tekturką (np. z pudełka po płatkach śniadaniowych), mogą stać się fantastycznymi zakładkami do książek. Wystarczy przedziurkować górę i przewiązać kolorową wstążką. Innym pomysłem jest pocięcie najładniej wypełnionych abstrakcyjnie kartek na mniejsze elementy (trójkąty, paski) i stworzenie z nich unikalnego, domowego konfetti, albo złączenie ich w długi łańcuch, którym ozdobicie pokój dziecka na urodziny.

4. Unikalny papier do pakowania prezentów i laurki
Dziadkowie to zazwyczaj najwierniejsi fani twórczości swoich wnuków. Dlaczego więc nie wykorzystać dziecięcych dzieł jako pełnoprawnych upominków lub ich oprawy? To rozwiązanie, które przynosi potrójną korzyść: pozbywasz się nadmiaru papieru, oszczędzasz na drogich akcesoriach prezentowych, a obdarowana osoba otrzymuje coś absolutnie wyjątkowego i pełnego emocji.
Całe, gęsto pokolorowane strony (szczególnie te w drobne wzory, jak mandale czy motywy kwiatowe) idealnie sprawdzą się jako ekologiczny papier do pakowania mniejszych prezentów – książek, biżuterii czy kosmetyków. Z kolei przecięta na pół i złożona kolorowanka to gotowa baza do stworzenia niepowtarzalnej laurki na Dzień Babci, Dziadka czy urodziny cioci. Dziecko czuje ogromną dumę, widząc, że jego codzienna praca staje się oficjalnym prezentem, który sprawia komuś realną radość.
5. Cyfrowe archiwum – technologia w służbie porządku
Żyjemy w erze cyfrowej, z której grzechem byłoby nie skorzystać, ratując domową przestrzeń. Jeśli Twoje dziecko produkuje kilkanaście rysunków dziennie i czujesz, że fizyczne teczki zaraz pękną w szwach, czas na cyfryzację. To idealny kompromis między bezdusznym wyrzucaniem a chomikowaniem absolutnie wszystkiego.
Wystarczy smartfon z dobrym aparatem lub darmowa aplikacja do skanowania (np. PhotoScan by Google Photos, która usuwa odblaski, czy specjalne aplikacje typu Keepy, stworzone do archiwizowania sztuki dziecięcej). Zaangażuj dziecko w ten proces: „Słuchaj, mamy bardzo dużo rysunków, nie zmieszczą się w teczce. Zróbmy im profesjonalne zdjęcia i stwórzmy Twój własny, prywatny album w telefonie”.
Dzięki cyfryzacji zyskujesz spokój ducha. Fizyczną kartkę, po zrobieniu zdjęcia i za pełną zgodą (lub wręcz asystą) dziecka, można ze spokojnym sumieniem oddać na makulaturę. Najlepszym zwieńczeniem tego procesu jest wywołanie na koniec roku kalendarzowego fotoksiążki (tzw. artbooka), w której wydrukujecie najpiękniejsze, zeskanowane prace z całego roku. Taka książka zajmuje ułamek miejsca na półce, a prezentuje się jak portfolio prawdziwego artysty.
Podsumowanie: Proces ważniejszy niż produkt
Warto pamiętać, że w kolorowaniu – szczególnie na wczesnym etapie rozwoju – najważniejszy nie jest efekt końcowy, ale sam proces twórczy. Dziecko poprzez malowanie ćwiczy rękę, relaksuje się i wyraża siebie. Nie każda kartka musi zostać ocalona dla przyszłych pokoleń, by maluch czuł się doceniony. Wystarczy, że wprowadzisz jedną lub dwie z powyższych metod (np. galerię na sznurku i cyfrowy album), a szybko zauważysz, że domowy bałagan znika, podczas gdy poczucie własnej wartości młodego twórcy szybuje w górę.
Komentarze
Ładowanie komentarzy...
Powiązane artykuły

Wyciszenie po przedszkolu. Jak kolorowanie działa na przebodźcowane dziecko?
Odbierasz dziecko z przedszkola. Panie wychowawczynie chwalą, że zjadło cały obiad, pięknie bawiło się z rówieśnikami i chętnie brało udział w zajęciach. Wydaje się, że to był idealny dzień. Jednak zaledwie kilkanaście minut później, tuż po przekroczeniu progu domu, sielanka pryska.

Dlaczego warto dawać dziecku kredki? Wpływ kolorowania na motorykę małą i rozwój mózgu.
W świecie zdominowanym przez ekrany, gdzie ruch „swipe” staje się pierwszym naturalnym gestem małych rączek, tradycyjna kredka może wydawać się narzędziem anachronicznym.